Pałac Elizejski ogłosił wieczorem 10 października ponowne mianowanie Sébastiena Lecornu na stanowisko premiera Francji. Emmanuel Macron polecił mu utworzenie rządu po rozmowach z przedstawicielami głównych ugrupowań politycznych.

Była to nietypowa decyzja, ponieważ zaledwie cztery dni wcześniej Macron przyjął dymisję Lecornu. Pierwszy gabinet premiera rozpadł się niemal natychmiast po przedstawieniu składu, gdy krytykę zgłosili zarówno przeciwnicy prezydenta, jak i część jego dotychczasowych sojuszników.

Francuski parlament pozostawał podzielony na trzy duże bloki bez stabilnej większości. Najpilniejszym zadaniem premiera było przedstawienie projektu budżetu na 2026 rok w terminie pozwalającym na jego parlamentarne rozpatrzenie przed końcem roku.

Ponowna nominacja nie oznaczała automatycznego poparcia Zgromadzenia Narodowego. Partie opozycyjne sygnalizowały możliwość złożenia wotum nieufności, dlatego trwałość kolejnego gabinetu zależała od negocjacji nad programem i finansami publicznymi.

Polityczny impas

  • Lecornu wrócił na urząd cztery dni po przyjęciu jego rezygnacji.
  • Macron zlecił mu utworzenie nowego gabinetu.
  • Rząd nie dysponował pewną większością w Zgromadzeniu Narodowym.
  • Najpilniejszym zadaniem pozostawało przygotowanie budżetu na 2026 rok.