Walki z nocy z soboty na niedzielę objęły wiele punktów wzdłuż granicy afgańsko-pakistańskiej i należały do najpoważniejszych od przejęcia władzy w Kabulu przez talibów w 2021 roku. Dane stron zasadniczo się różniły i nie mogły być niezależnie sprawdzone z powodu braku dostępu mediów do rejonów starć.

Afgański rzecznik Zabihullah Mudżahid twierdził, że zginęło 58 pakistańskich żołnierzy, a 25 posterunków zostało przejętych. Armia Pakistanu podała natomiast, że straciła 23 żołnierzy, i utrzymywała, że zabiła ponad 200 talibów oraz powiązanych bojowników. Te liczby były oświadczeniami uczestników konfliktu, a nie potwierdzonym bilansem.

Nie otwarto głównych przejść w Torkham i Chaman, co zatrzymało podróżnych, handel oraz część Afgańczyków wracających z Pakistanu. Arabia Saudyjska i Katar wezwały strony do powściągliwości i dialogu.

Źródłem napięć pozostawały zarzuty Islamabadu, że afgańskie terytorium służy pakistańskim talibom z TTP do organizowania ataków. Kabul temu zaprzeczał, a nocną operację przedstawiał jako odwet za wcześniejsze naruszenia afgańskiej przestrzeni i domniemane uderzenia Pakistanu.

Co można było potwierdzić

  • Pakistan oficjalnie przyznał, że zginęło 23 jego żołnierzy.
  • Afganistan i Pakistan publikowały rozbieżne dane o stratach przeciwnika.
  • Przejścia Torkham i Chaman pozostały zamknięte.
  • Państwa regionu apelowały o deeskalację.