Rosyjskie uderzenia uszkodziły ukraińską infrastrukturę energetyczną przed zimą. W obwodzie kijowskim rannych zostało dwóch pracowników przedsiębiorstwa DTEK, a Ministerstwo Energetyki informowało o atakach także w obwodach donieckim, odeskim i czernihowskim.
Wołodymyr Zełenski podał, że w ciągu tygodnia Rosja użyła przeciw Ukrainie ponad 3100 dronów, 92 pocisków i około 1360 bomb szybujących. Były to dane ukraińskiego prezydenta. W rozmowach telefonicznych z Donaldem Trumpem poruszał obronę powietrzną, odporność systemu energetycznego i zdolności dalekiego zasięgu.
Trump powiedział dziennikarzom w samolocie Air Force One, że może zagrozić Władimirowi Putinowi przekazaniem Ukrainie Tomahawków, jeżeli wojna nie zostanie zakończona. Zastrzegał, że decyzja nie zapadła, i przedstawiał ewentualną dostawę jako narzędzie nacisku, nie jako ogłoszony transfer broni.
Kreml określił możliwość przekazania pocisków o zasięgu pozwalającym razić cele głęboko w Rosji jako powód skrajnego zaniepokojenia. Dyskusja o Tomahawkach zbiegła się więc z kolejną falą ataków na energetykę i próbą Kijowa, by przed sezonem zimowym wzmocnić zarówno obronę, jak i możliwości odstraszania.
Dwa wymiary presji
- Rosja ponownie zaatakowała elementy ukraińskiego systemu energetycznego.
- Zełenski rozmawiał z Trumpem o obronie powietrznej i broni dalekiego zasięgu.
- Trump warunkowo mówił o możliwym przekazaniu Tomahawków.
- 12 października nie istniała jeszcze decyzja o dostawie tych pocisków.