Prokuratura Krajowa podała, że zgromadzony materiał daje podstawę do podejrzenia popełnienia przez Zbigniewa Ziobrę 26 przestępstw związanych z dysponowaniem Funduszem Sprawiedliwości. Wniosek nie był aktem oskarżenia ani wyrokiem: umożliwienie dalszych czynności procesowych wymagało wcześniejszej decyzji Sejmu w sprawie immunitetu posła.

Wśród opisanych przez śledczych czynów znalazły się podejrzenia niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Prokuratura twierdziła również, że Ziobro miał założyć i kierować zorganizowaną grupą przestępczą w resorcie. Są to zarzuty organu prowadzącego postępowanie, które muszą zostać udowodnione przed sądem.

Według prokuratury działania objęte wnioskiem miały prowadzić do przywłaszczenia albo usiłowania przywłaszczenia pieniędzy z funduszu i spowodować szkodę Skarbu Państwa. W publicznym komunikacie wskazano, że śledztwo oparto między innymi na zeznaniach, wyjaśnieniach podejrzanych, dokumentacji konkursów dotacyjnych i danych z zabezpieczonych nośników.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński odrzucił zarzuty jako motywowane politycznie. Spór polityczny nie zmieniał proceduralnego znaczenia dnia: do Sejmu trafił formalny wniosek otwierający parlamentarny etap postępowania wobec byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

Co oznaczał wniosek

  • Dotyczył zgody na odpowiedzialność karną, zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła.
  • Obejmował 26 podejrzewanych przestępstw związanych z Funduszem Sprawiedliwości.
  • O uchyleniu immunitetu miał zdecydować Sejm.
  • Twierdzenia prokuratury pozostawały zarzutami, a nie prawomocnym ustaleniem winy.