Niedzielne ograniczenia były następstwem zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego i dronowego z piątku na sobotę. Uderzenia zakłóciły dostawy prądu, ogrzewania i wody w kilku miastach. Ukrenergo prowadziło naprawy i zmieniało kierunki przesyłu energii, ale w znacznej części kraju nadal obowiązywały harmonogramy wyłączeń.
Państwowa spółka Centrenergo podała, że po atakach jej zdolność wytwarzania energii spadła do zera. Komunikat dotyczył aktywów tej spółki, a nie całej ukraińskiej energetyki. Najtrudniejsza sytuacja utrzymywała się między innymi w obwodach kijowskim, charkowskim, dniepropetrowskim, donieckim, połtawskim, czernihowskim i sumskim.
Minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha oświadczył, że rosyjskie drony zaatakowały podstacje zasilające elektrownie jądrowe w Chmielnickim i Równem. Wezwał Międzynarodową Agencję Energii Atomowej do reakcji. Informacje o celach ataku pochodziły od władz Ukrainy.
Skutki dla mieszkańców
- W wielu regionach wyłączenia miały trwać łącznie od ośmiu do szesnastu godzin.
- Zakłócenia objęły prąd, ogrzewanie i wodę.
- Naprawy prowadzono przed nadejściem zimowych mrozów.
- Centrenergo zgłosiło utratę produkcji we własnych elektrowniach cieplnych.