Podczas zdalnego spotkania koalicji państw wspierających Ukrainę Wołodymyr Zełenski powiedział, że ramy opracowane przez zespoły ukraiński i amerykański w Genewie są podstawą do dalszej pracy. Zaznaczył jednocześnie, że pozostały wrażliwe punkty wymagające rozmowy na szczeblu przywódców i że udział liderów europejskich mógłby być pomocny.
Biały Dom po wcześniejszym spotkaniu z 23 listopada informował o zaktualizowaniu i dopracowaniu amerykańskiej propozycji. Obie strony deklarowały wtedy, że przyszłe porozumienie powinno respektować suwerenność Ukrainy i zapewniać trwały pokój, ale podkreślały, że ostateczne decyzje należą do prezydentów Ukrainy i Stanów Zjednoczonych.
W konsultacjach koalicji uczestniczyło według Zełenskiego blisko 40 przedstawicieli, w tym państwa europejskie, USA, Kanada, Japonia, Australia i Nowa Zelandia. Sekretarz stanu Marco Rubio reprezentował stronę amerykańską. Kijów domagał się, by decyzje o bezpieczeństwie Ukrainy zapadały z udziałem Ukrainy, a te dotyczące Europy — z udziałem Europejczyków.
Rozmowy toczyły się w dniu kolejnego rozległego rosyjskiego ataku. Prezydent Ukrainy mówił o przechwyceniu ponad 400 dronów uderzeniowych, pocisków manewrujących, balistycznych i aerobalistycznego, apelując równocześnie o dalsze dostawy obrony przeciwlotniczej. Samo istnienie ram negocjacyjnych nie oznaczało zawieszenia broni ani gotowego porozumienia z Rosją.
Stan rozmów 25 listopada
- Po Genewie istniała zmieniona wspólna rama dalszych negocjacji USA i Ukrainy.
- Najtrudniejsze kwestie nadal wymagały decyzji politycznych na najwyższym szczeblu.
- Kijów zabiegał o udział Europy w ustaleniach wpływających na jej bezpieczeństwo.
- Trwały rosyjskie ataki, więc nie było zawieszenia broni ani finalnej umowy.