We wspólnym oświadczeniu przywódcy deklarowali utrzymanie ukraińskich sił zbrojnych na poziomie 800 tysięcy ludzi w czasie pokoju, utworzenie kierowanych przez państwa europejskie sił wielonarodowych oraz amerykański mechanizm monitorowania ewentualnego zawieszenia broni. Mowa była także o prawnie wiążącej reakcji na przyszły atak, zależnej od procedur krajowych.

Donald Tusk mówił o zbliżeniu stanowisk Stanów Zjednoczonych, Europy i Ukrainy. Podkreślił, że Polska nie wyśle żołnierzy do sił mających działać w Ukrainie, ponieważ ma zabezpieczać wschodnią flankę NATO, natomiast jej porty, infrastruktura i huby mają odgrywać kluczową rolę logistyczną.

Liderzy pozostawili decyzje terytorialne Ukrainie i zaznaczyli, że granice nie powinny być zmieniane siłą. Był to zestaw politycznych zobowiązań przewidzianych na wypadek przyszłego porozumienia, a nie zawarta 15 grudnia umowa pokojowa ani uruchomiona już misja wojskowa.

Założenia przedstawione w Berlinie

  • Pokojowy stan ukraińskich sił zbrojnych miał wynosić 800 tysięcy osób.
  • Planowano europejskie siły wielonarodowe wspierane przez Stany Zjednoczone.
  • Polska miała zapewniać logistykę i osłonę wschodniej flanki, bez wysyłania żołnierzy do tej misji.
  • Oświadczenie nie kończyło wojny i zastrzegało, że żadne porozumienie nie było jeszcze w pełni uzgodnione.