Rosyjski minister spraw zagranicznych utrzymywał, że próba ataku miała nastąpić w nocy z 28 na 29 grudnia. Według jego relacji wszystkie bezzałogowce zostały strącone, nikt nie ucierpiał i nie powstały szkody. Moskwa nie pokazała jednak materiału, który pozwalałby niezależnie potwierdzić sam incydent lub udział Ukrainy.

Zełenski zaprzeczył, by Kijów planował taką operację, i ocenił, że Rosja tworzy pretekst do kolejnych uderzeń oraz próbuje zakłócić rozmowy pokojowe. Ławrow zapowiadał odwet i przegląd rosyjskiego stanowiska negocjacyjnego, jednocześnie deklarując, że Moskwa nie wycofa się z rozmów.

Putin przekazał rosyjską wersję Donaldowi Trumpowi podczas poniedziałkowej rozmowy telefonicznej. Prezydent USA powiedział później, że nie ma dodatkowych informacji i że amerykańskie służby dopiero sprawdzą twierdzenie. Spór wybuchł dzień po spotkaniu Trumpa i Zełenskiego na Florydzie, gdzie nadal nie rozwiązano kwestii terytorialnych.

Co było twierdzeniem, a co potwierdzono

  • Liczba 91 dronów pochodziła wyłącznie z komunikatu rosyjskich władz.
  • Rosja nie opublikowała w poniedziałek dowodów potwierdzających domniemany atak.
  • Ukraina natychmiast odrzuciła oskarżenie i wskazała na możliwy cel propagandowy.
  • Trump potwierdził rozmowę z Putinem, lecz nie potwierdził rosyjskiej wersji wydarzeń.