W piątek wieczorem pojawiały się nagrania mające przedstawiać kolejne zgromadzenia, lecz ogólnokrajowe ograniczenia łączności utrudniały ich niezależne sprawdzenie. Niedostępne były internet i międzynarodowe połączenia telefoniczne, a liczne serwisy państwowe i półoficjalne przestały działać.

Amerykańska Human Rights Activists News Agency (HRANA) podawała tego dnia co najmniej 65 zabitych i ponad 2300 zatrzymanych od końca grudnia. Bilans organizacji aktywistów nie był niezależnie potwierdzony, a odcięcie kraju od sieci nie pozwalało opisać pełnej skali przemocy.

Chamenei oskarżył protestujących o działanie na rzecz prezydenta USA, a państwowe media używały wobec demonstrantów określenia terroryści. Donald Trump powtórzył ostrzeżenie, że Stany Zjednoczone mogą przyjść z pomocą, jeśli pokojowo protestujący będą zabijani.

Dlaczego obraz sytuacji pozostawał niepełny

  • Blokada komunikacyjna ograniczyła możliwość potwierdzania materiałów z poszczególnych miast.
  • Bilans co najmniej 65 zabitych pochodził od HRANA i nie był niezależnie potwierdzony.
  • Protesty zaczęły się pod koniec grudnia od sprzeciwu wobec sytuacji gospodarczej.
  • Retoryka państwa wskazywała na przygotowanie gruntu pod ostrzejsze represje.