Władze Andaluzji potwierdziły w poniedziałek śmierć co najmniej 40 osób w katastrofie pod Adamuz w prowincji Kordoba. Ratownicy kontynuowali wydobywanie ciał z dwóch najbardziej zniszczonych wagonów, dlatego regionalny premier Juanma Moreno zastrzegał, że bilans może jeszcze wzrosnąć.

Do zderzenia doszło w niedzielę o 19:45. Tylna część pociągu jadącego z Malagi do Madrytu, którym podróżowało 289 pasażerów, wypadła z toru i znalazła się na sąsiednim torze. Nadjeżdżający z przeciwka skład relacji Madryt–Huelva uderzył w wykolejone wagony, a jego czołowe człony spadły z około czterometrowej skarpy.

Po wizycie na miejscu premier Pedro Sánchez zapowiedział żałobę narodową od północy z 19 na 20 stycznia do końca 22 stycznia. Flagi na budynkach publicznych miały zostać opuszczone do połowy masztu. Rząd deklarował pełne wyjaśnienie przyczyn, ale do końca poniedziałku nie przedstawiono rozstrzygających ustaleń technicznych.

Co było wiadomo przed końcem poniedziałku

  • Andaluzyjskie władze potwierdziły co najmniej 40 ofiar śmiertelnych.
  • Akcja poszukiwawcza w dwóch zniszczonych wagonach nadal trwała.
  • Hiszpania ogłosiła trzy dni żałoby narodowej, począwszy od północy.
  • Przyczyna wykolejenia pierwszego składu pozostawała przedmiotem badania.