Keir Starmer oświadczył w poniedziałek, że będzie walczył o stanowisko premiera mimo pogłębiającego się kryzysu związanego z powołaniem Petera Mandelsona na ambasadora w Stanach Zjednoczonych. Do zmiany przywództwa Partii Pracy wezwał tego dnia między innymi Anas Sarwar, lider szkockiej części ugrupowania.
Morgan McSweeney, szef kancelarii Starmera, zrezygnował w niedzielę i przyjął odpowiedzialność za doradzanie nominacji Mandelsona. Sam Mandelson został odwołany z placówki już we wrześniu poprzedniego roku po publikacji wiadomości pokazujących jego bliską relację z Epsteinem.
Nowe dokumenty ujawnione pod koniec stycznia nasiliły pytania o proces sprawdzania kandydata. Policja badała, czy Mandelson mógł dopuścić się nadużycia urzędu publicznego; do końca poniedziałku nie został w tej sprawie ani zatrzymany, ani oskarżony, a zarzuty nie dotyczyły jego udziału w przestępstwach seksualnych Epsteina.
Źródła presji na premiera
- Część polityków Partii Pracy zaczęła otwarcie domagać się zmiany lidera.
- McSweeney ustąpił po krytyce sposobu wyboru ambasadora w USA.
- Nowa partia akt dotyczących Epsteina pogłębiła wątpliwości wokół nominacji.
- Starmer deklarował, że nie zamierza rezygnować z urzędu.