1 kwietnia co roku ustawia własny rytm w polskich redakcjach — a 31 marca to dzień ostatnich przygotowań. Rano jutro pojawią się żarty prima aprilis: fałszywe komunikaty o nowych podatkach, sensacyjne „odkrycia” naukowe i parodie znanych polityków. Redakcje już dziś oznaczają materiały satyryczne i ostrzegają, że w Wielkim Tygodniu część czytelników śledzi wiadomości rzadziej niż zwykle.
Dziennikarze podkreślają, że żart 1 kwietnia ma granice: fałszywe komunikaty o awariach infrastruktury, zdrowiu czy bezpieczeństwie budzą irytację i mogą być mylące dla starszych odbiorców. W erze dezinformacji prima aprilis wymaga od redakcji większej ostrożności niż dekadę temu — satyra musi być jednoznacznie oznaczona, a żarty nie mogą naśladować formatu alertów RCB.
W tle jest też wymiar kulturowy: 1 kwietnia w 2026 roku zbiega się z Wielkim Tygodniem, co tworzy nietypowy kontrast między żartami mediów a liturgicznym nastrojem w kościołach. Komentatorzy zauważają, że część redakcji ograniczy żarty do lekkich materiałów lifestyle, zostawiając serwisy śledcze i polityczne na boku — by nie mieszać satyry z debatą o Sejmie, PIT i Ukrainie.
Dla ABCEO wtorek 31 marca to zapowiedź medialnego tematu jutra: prima aprilis jest krótki i intensywny, znikający już w czwartek, gdy uwaga przeniesie się na Wielki Czwartek i Mszę Wieczerzy Pańskiej.
Co szykują redakcje na jutro
- Żarty redakcji — parodie, fałszywe sensacje i materiały oznaczone jako satyra.
- Ostrzeżenia — jak nie dać się nabrać na fałszywe alerty w social mediach.
- Granice satyry — czego redakcje unikają w Wielkim Tygodniu.
- Kontrast z liturgią — humor mediów obok nabożeństw Wielkiego Tygodnia.