Od środy 4 czerwca jednostki marynarek wojennych kilkunastu państw NATO prowadzą ćwiczenia na Bałtyku, obejmujące obronę konwojów, wykrywanie min, operacje przeciw podwodnym i koordynację z lotnictwem. Sztab ćwiczeń podkreśla, że manewry były planowane z wyprzedzeniem, ale ich timing — tydzień przed szczytem G7 i w okresie wzmożonej aktywności rosyjskiej floty — nadaje im dodatkową wagę medialną.
Region Bałtyku stał się jednym z najbardziej monitorowanych akwenów w Europie po atakach na gazociągi Nord Stream, sabotażu kabli telekomunikacyjnych i regularnych incydentach z rosyjskimi statkami rozpoznawczymi. Ćwiczenia NATO mają pokazać zdolność do szybkiej reakcji i ochrony linii zaopatrzeniowych.
Polska uczestniczy siłami niszczycieli, fregat i lotnictwa morskiego — dla mediów krajowych to kontynuacja narracji o Tarczy Wschód i współpracy z sąsiadami skandynawskimi. Szwecja i Finlandia, członkowie NATO od niedawna, po raz kolejny ćwiczą razem z państwami bałtyckimi i Niemcami.
Dla ABCEO środa 4 czerwca to geopolityczny filar dnia: manewry na Bałtyku splatają się z debatą fiskalną o wydatkach obronnych i zapowiedziami G7 w Evian.
Kontekst bezpieczeństwa
- Ochrona infrastruktury krytycznej pod wodą — kable, rurociągi, farmy wiatrowe.
- Współpraca Szwecji, Finlandii i państw bałtyckich po rozszerzeniu NATO.
- Rosyjska flota Bałtycka — obserwacja manewrów i własne ćwiczenia w odpowiedzi.
- Szczyt G7 w Evian za tydzień — ćwiczenia jako tło dla debat o wsparciu Ukrainy.