Izraelskie wojsko nakazało mieszkańcom dziewięciu miejscowości na południu Libanu opuszczenie domów, zapowiadając działania przeciw celom Hezbollahu. Z Anqoun, gdzie przebywało co najmniej 2500 przesiedleńców, uciekły setki rodzin.
Naloty objęły rozległe obszary południa kraju, w tym Anqoun i okolice Nabatiji. Atakowano również samochody, a artyleria ostrzeliwała Kfar Tebnit w pobliżu zamku Beaufort.
Dzień wcześniej Hezbollah odrzucił wynegocjowaną przez USA propozycję rozejmu między Izraelem a władzami Libanu. Organizacja uznała układ, który pozwalałby Izraelowi nadal prowadzić naloty, za równoznaczny z kapitulacją.
Przewodniczący libańskiego parlamentu Nabih Berri przekazał, że Hezbollah wycofałby się na północ od rzeki Litani tylko przy wycofaniu wojsk izraelskich i bezwarunkowym zawieszeniu broni.
Sytuacja 5 czerwca
- Nakazy ewakuacji objęły dziewięć miejscowości.
- W nalotach zginęło sześć osób.
- Anqoun gościło co najmniej 2500 osób przesiedlonych.
- Hezbollah nie zaakceptował amerykańskiej propozycji rozejmu.