Trzeci dzień Mistrzostw Świata 2026 zaczął się w Kalifornii: na Levi's Stadium w Santa Clara Szwajcaria pokonała Katar 1:0 po trafieniu Granita Xhaki w drugiej połowie. Mecz był taktycznie zacięty — media opisują go jako test szwajcarskiej solidności w nowym formacie turnieju, podczas gdy Katar, gospodarz poprzedniego mundialu, szukał punktu na starcie grupy B i musiał uznać wyższość europejskiej organizacji gry.

Wieczorem na SoFi Stadium w Inglewood gospodarz turnieju USA zagrał pierwszy mecz u siebie — i wygrał 2:1 z Paragwajem. Po golu Julio Enciso dla gości Amerykanie odpowiedzieli trafieniami Christiana Pulisica i Gio Reyny; dla amerykańskiej prasy to symboliczny moment: po latach budowania piłki nożnej w kraju, w którym dominują inne dyscypliny, reprezentacja otwiera mundial zwycięstwem przed własną publicznością w największym aglomeracyjnym rynku medialnym świata.

Noc z soboty na niedzielę w Europie należała do Brazylii: na MetLife Stadium w New Jersey Canarinhos pokonali Maroko 3:1. Vinícius Júnior i Raphinha zdominowali akcje ofensywne, a Hakim Ziyech zdobył honorową bramkę dla Afryki Północnej. Dziennikarze sportowi piszą o Brazylii jako faworycie grupy F, ale podkreślają, że Maroko — ćwierćfinalista poprzedniego mundialu — pokazało, iż nie odda gry bez walki.

Sobota domyka trzeci dzień turnieju z zapowiedzią niedzieli 14 czerwca: więcej meczów w Kanadzie i Meksyku, pierwsze wnioski o rotacjach sztabów w upale oraz debata o tym, czy USA i Brazylia od razu wyznaczają tempo całego mundialu. W Polsce redakcje sportowe publikują tabele grup i skróty nocnych transmisji — sobota z Ameryki znów przypada na europejską niedzielę rano.

Co wynika z soboty 13 czerwca

  • USA z trzema punktami po debiucie — Pulisic i Reyna w centrum amerykańskich nagłówków.
  • Szwajcaria cicho prowadzi w grupie B — Xhaka i doświadczenie bez fajerwerków.
  • Brazylia 3:1 — Vinícius buduje narrację faworyta, Maroko bez kompleksów.
  • Pierwszy dzień z trzema meczami — tempo turnieju rośnie, logistyka mediów się sprawdza.