Władysław Kosiniak-Kamysz i Boris Pistorius formalizują współpracę wojskową na poziomie resortów obrony. Dokument zastępuje porozumienie z 2011 roku i jest opisywany przez MON jako odpowiedź na współczesne wyzwania bezpieczeństwa.
Umowa nie wprowadza gwarancji bezpieczeństwa wykraczających poza NATO i UE, ani stałej obecności wojsk niemieckich w Polsce. Za to obejmuje mobilność wojsk, infrastrukturę logistyczną, współpracę na Morzu Bałtyckim, cyberbezpieczeństwo i przestrzeń kosmiczną.
Ważnym elementem jest możliwość działania niemieckich wojsk inżynieryjnych w Polsce w ramach Tarczy Wschód — budowa okopów, zasieków i barier przeciwpancernych. Media branżowe podkreślają, że to praktyczny wymiar współpracy, nie tylko deklaracja.
Niemcy od lat są obecni operacyjnie w regionie: Eurofightery pod Malborkiem, Patrioty przy Rzeszowie, pomoc powodziowa na Dolnym Śląsku. Nowa umowa porządkuje i rozszerza te ramy.
Dlaczego niższa ranga niż traktaty z Francją i UK
- Berlin deklarował gotowość do szerszego dokumentu z gwarancjami podobnymi do polsko-francuskiego i polsko-brytyjskiego.
- Warszawa wybrała wariant ministerialny — w oficjalnych komentarzach pada argument o ryzyku weta prezydenta w sprawach dotyczących Niemiec.
- Po stronie niemieckiej część polityków widzi w tym także brak woli podniesienia relacji na poziom traktatu międzypaństwowego.