Do eksplozji doszło krótko po godz. 5 rano. Według bułgarskich władz miejsce upadku znajdowało się około 200 metrów od rumuńskiej i kilometr od bułgarskiej tłoczni gazociągu transbałkańskiego.

Ani rumuńskie, ani bułgarskie systemy nie wykryły maszyny podczas lotu. Szczątki zabezpieczono do analizy, a służby sprawdzały trasę i typ bezzałogowca.

Wstępna ocena bułgarskiego resortu obrony wskazywała na dron-wabik typu Maya, używany przez siły ukraińskie. Władze nie widziały przesłanek, by uznać incydent za celowy; Ukraina poinformowała, że bada sprawę i że Bułgaria nie była zamierzonym celem.

Bułgaria zapowiedziała poruszenie incydentu na posiedzeniu Rady Północnoatlantyckiej NATO oraz wzmocnienie nadzoru i zdolności wykrywania oraz zwalczania dronów na granicy z Rumunią.

Najważniejsze ustalenia

  • Eksplozja nie spowodowała ofiar ani szkód.
  • Dron spadł w pobliżu tłoczni gazociągu, ale nie trafił w infrastrukturę.
  • Bułgaria traktowała zdarzenie jako prawdopodobnie przypadkowe.