Ratownicy prosili ludzi zgromadzonych wokół ruin o ciszę, aby móc wychwycić odgłosy osób uwięzionych pod gruzami. Wraz z upływem czasu malała szansa na odnalezienie kolejnych ocalałych, jednak służby deklarowały kontynuowanie poszukiwań wszystkich zgłoszonych zaginionych.
Trzęsienie ziemi uderzyło w poniedziałek 10 sierpnia o godz. 7:34 czasu lokalnego. Miało magnitudę 7,4, a jego epicentrum znajdowało się w pobliżu San José del Palmar w departamencie Chocó. Zniszczenia objęły rozległy obszar zachodniej Kolumbii, między innymi Cali, Pereirę, Quibdó i Manizales.
W porannym komunikacie prezydent Abelardo de la Espriella mówił o 265 zabitych i 496 osobach zaginionych. Późniejsza relacja Associated Press wskazywała, że potwierdzony bilans śmiertelny przekroczył już 280 osób.
Wiele społeczności w górskim i trudno dostępnym Chocó pozostawało bez prądu i podstawowych usług. Skala zniszczeń oraz utrudniony dojazd komplikowały zarówno akcję poszukiwawczą, jak i dostarczanie pomocy mieszkańcom.
Jednym z symboli nadziei stało się uratowanie kobiety, która spędziła 36 godzin pod gruzami budynku w Pereirze. Jednocześnie kierujący akcją ostrzegali, że dobiega końca okres, w którym prawdopodobieństwo odnalezienia żywych jest największe.
Najważniejsze dane
- Wstrząs o magnitudzie 7,4 nastąpił 10 sierpnia o godz. 7:34 czasu lokalnego.
- Pod koniec czwartku bilans ofiar śmiertelnych przekroczył 280 osób.
- Akcja ratunkowa obejmowała miasta i odległe społeczności zachodniej Kolumbii.