Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekazał, że incydent dotyczył danych blisko 19 mln osób. Wśród wykradzionych informacji były imiona i nazwiska, numery PESEL, telefony, adresy e-mail, dane o wizytach, receptach i stanie zdrowia. Łączna objętość zbioru przekraczała 2 TB.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie nadzorowała śledztwo prowadzone przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Według prokuratury sprawca uzyskał nieuprawniony dostęp nie później niż 6 sierpnia, a próbkę danych przesłał redakcji serwisu Zaufana Trzecia Strona.
Według informacji przedstawionych 13 sierpnia nie było dowodów, że skradzione dane zostały publicznie udostępnione lub wystawione na sprzedaż. MyDr zastrzegał, że chodziło prawdopodobnie o dane historyczne z 2024 roku i lat wcześniejszych, a dokładny zakres wycieku nadal ustalano w analizie powłamaniowej.
Centrum e-Zdrowia podkreśliło, że incydent dotyczył prywatnych systemów MyDr i nie naruszył centralnej Platformy P1. Pacjenci zachowali dostęp do publicznych usług e-zdrowia. Ministerstwo Cyfryzacji i Urząd Ochrony Danych Osobowych zalecały zastrzeżenie numeru PESEL oraz szczególną ostrożność wobec prób phishingu.
Najważniejsze ustalenia
- Wyciek obejmował dane blisko 19 mln osób i zbiór większy niż 2 TB.
- Śledztwo prowadziło CBZC pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
- Centralne publiczne systemy e-zdrowia nie zostały naruszone.