Według informacji przekazanych przez ministra cyfryzacji incydent w systemach MyDr mógł dotyczyć danych około 19 mln osób, w tym informacji medycznych i numerów PESEL. Firma zastrzegła, że dochodzenie nadal trwa i nie potrafi jeszcze potwierdzić dokładnego zakresu ani rodzaju przejętych danych.
MyDr podało, że objęte incydentem informacje najprawdopodobniej mają charakter historyczny i pochodzą z 2024 roku lub lat wcześniejszych. Spółka zapewniła, że jej systemy pozostają operacyjne, a na moment publikacji komunikatu nie było dowodów na publiczne udostępnienie lub sprzedaż danych.
Gawkowski poinformował, że sprawą zajmują się służby, prokuratura i Urząd Ochrony Danych Osobowych. Jedna z osób, której dane miały zostać pobrane, jest ważnym polskim politykiem; minister nie ujawnił jej nazwiska, wskazując na względy bezpieczeństwa.
Rząd zapowiedział, że obywatele będą mogli sprawdzić swój status w portalu bezpiecznedane.gov.pl. Minister ponowił też apel o zastrzeganie numeru PESEL w aplikacji mObywatel lub urzędzie, co ogranicza możliwość wykorzystania skradzionych danych do zaciągania zobowiązań.
Co wiadomo o incydencie
- Skala około 19 mln osób jest szacunkiem przekazanym przez ministra; pełny zakres danych pozostawał przedmiotem analizy.
- MyDr wskazywało na dane historyczne z 2024 roku i lat wcześniejszych.
- Służby monitorowały, czy informacje pojawią się w obrocie, a UODO rozpoczął kontrolę.