W piątek przy Lincoln Memorial w Waszyngtonie zgromadziły się tysiące osób, by upamiętnić 63. rocznicę marszu na Waszyngton z 1963 roku, podczas którego Martin Luther King wygłosił przemówienie „I Have a Dream”. Tegoroczne zgromadzenie miało jednak wyraźnie polityczny wydźwięk — było wymierzone przeciwko ograniczaniu praw wyborczych w Stanach Zjednoczonych. Relacje i komentarze do wydarzenia napływały jeszcze w poniedziałek, 31 sierpnia.

Bezpośrednim powodem mobilizacji jest decyzja Sądu Najwyższego, który w tym roku osłabił działanie sekcji 2 ustawy o prawach wyborczych (Voting Rights Act) — kluczowego przepisu chroniącego przed dyskryminacyjnym kształtowaniem okręgów wyborczych i barierami w dostępie do głosowania, zwłaszcza wobec mniejszości.

Wśród mówców znalazła się wnuczka Martina Luthera Kinga oraz kongreswoman Alexandria Ocasio-Cortez, która wezwała do pełnego przywrócenia i ochrony praw wyborczych. Uczestnicy zgromadzenia podkreślali, że rocznica marszu z 1963 roku pozostaje punktem odniesienia dla współczesnych sporów o dostęp do urn wyborczych przed zbliżającymi się wyborami połowy kadencji.

Zgromadzenie w Waszyngtonie odbyło się w atmosferze szerszej debaty o stanie demokracji w USA, obejmującej m.in. spory o zasady głosowania korespondencyjnego oraz krytykę wobec mediów ze strony administracji. Wydarzenie nie doprowadziło do żadnych incydentów, a organizatorzy zapowiedzieli dalsze działania w obronie praw wyborczych w nadchodzących miesiącach.

Kontekst

  • 63. rocznica marszu Martina Luthera Kinga na Waszyngton i przemówienia „I Have a Dream”.
  • Bezpośredni impuls: tegoroczne osłabienie przez Sąd Najwyższy sekcji 2 ustawy o prawach wyborczych.
  • Wśród mówców wnuczka Kinga i kongreswoman Alexandria Ocasio-Cortez.