Skala zniszczeń spowodowanych ulewami na granicy Nepalu i Tybetu w ostatnich dniach sierpnia okazała się jedną z największych katastrof naturalnych regionu od lat. Według informacji przekazywanych 31 sierpnia liczba potwierdzonych ofiar śmiertelnych przekroczyła 900 osób, a blisko 4,7 tys. wciąż figuruje jako zaginione — ta liczba może jeszcze rosnąć w miarę postępu poszukiwań.

Najbardziej dramatyczna sytuacja dotyczy kompleksów hydroenergetycznych położonych w dolinach rzek zasilanych przez topniejące lodowce i monsunowe opady. Fale błota i kamieni zasypały wejścia do tuneli, w których w chwili katastrofy pracowało — według szacunków — około tysiąca osób. Ekipy ratunkowe kopią przejścia ręcznie i przy użyciu ciężkiego sprzętu, ale dostęp do części instalacji pozostaje utrudniony z powodu dalszych osunięć.

W Katmandu i innych miastach po nepalskiej stronie granicy kostnice zgłaszają przepełnienie, a rodziny ofiar czekają na identyfikację ciał i informacje o losie bliskich. Mieszkańcy dotkniętych wiosek opisują wciąż żywą nadzieję na odnalezienie krewnych mimo upływu kilku dni od katastrofy.

Władze Nepalu i władze regionalne po tybetańskiej stronie granicy koordynują akcję ratunkową, angażując wojsko oraz lokalne organizacje humanitarne. Rozmiar zniszczeń infrastruktury — dróg, mostów i instalacji energetycznych — wskazuje, że pełne usuwanie skutków powodzi potrwa znacznie dłużej niż sama akcja poszukiwawcza.

Najważniejsze liczby

  • Ponad 900 potwierdzonych ofiar śmiertelnych, blisko 4,7 tys. osób zaginionych.
  • Około tysiąca pracowników mogło zostać uwięzionych w zasypanych tunelach elektrowni wodnych.
  • Kostnice w Katmandu zgłaszają przepełnienie w związku ze skalą katastrofy.