Po kilku tygodniach względnego zastoju doszło do nowej rundy wymiany ognia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W niedzielę siły amerykańskie uderzyły w wyrzutnie rakietowe znajdujące się na irańskiej wyspie Larak w Cieśninie Ormuz — był to pierwszy amerykański atak na terytorium Iranu od ponad miesiąca. Informacje o starciu i odwecie Iranu napływały i były analizowane jeszcze w poniedziałek, 31 sierpnia.
Iran odpowiedział uderzeniami na cele amerykańskie w regionie, w tym na pozycje w Jordanii oraz bazę Al Minhad w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Obie strony deklarują, że to one kontrolują ruch w newralgicznej cieśninie, przez którą przepływa znacząca część światowego handlu ropą naftową.
Amerykańscy dowódcy wojskowi ostrzegają, że przedłużający się konflikt z Iranem obciąża gotowość bojową sił USA w regionie. Po stronie irańskiej sankcje doprowadziły do skurczenia się wymiany handlowej kraju o około jedną trzecią. Prezydent Iranu Masud Peszeszkian oświadczył, że jego kraj nie dąży do wojny, ale nie pozostanie bierny wobec agresji.
Eskalacja w Cieśninie Ormuz odbywa się równolegle z innym wątkiem amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej — administracja Donalda Trumpa ogłosiła w tym samym okresie porozumienie dające Stanom Zjednoczonym kontrolę nad ponad 65 mld baryłek wenezuelskiej ropy, co krytycy w Kongresie wiążą z ryzykiem narażania żołnierzy dla interesów gospodarczych.
Kluczowe fakty
- USA uderzyły w wyrzutnie na wyspie Larak — pierwszy taki atak od ponad miesiąca.
- Iran odpowiedział uderzeniami na cele w Jordanii i bazę Al Minhad w ZEA.
- Obie strony deklarują kontrolę nad Cieśniną Ormuz, kluczową dla globalnego handlu ropą.