W Monachium doszło do próby podpalenia niemieckiego przedsiębiorstwa zbrojeniowego. Sprawcy wyrzucili z jadącego samochodu ładunki zapalające w kierunku terenu firmy. Niemieckie służby zatrzymały dwie osoby podejrzane o udział w zdarzeniu: 28-letnią kobietę i 38-letniego mężczyznę, oboje obywateli Bułgarii.
W związku z incydentem oraz szerszym kontekstem podobnych zdarzeń w Niemczech polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Rosji Gieorgija Michno. Podczas rozmowy w MSZ strona polska przekazała, jak to określono, "kategoryczny protest wobec rosyjskiego terroryzmu państwowego" i nasilających się działań o charakterze hybrydowym wymierzonych w infrastrukturę i firmy związane z sektorem obronnym.
Władze niemieckie prowadzą śledztwo mające wyjaśnić okoliczności ataku i ustalić, czy zatrzymani działali samodzielnie, czy w ramach szerzej zorganizowanej siatki. Sprawa wpisuje się w serię incydentów sabotażowych i prób ataków na obiekty przemysłu obronnego w Europie, które w ostatnich miesiącach przypisywano działaniom inspirowanym przez Rosję.
Wezwanie ambasadora Rosji w Warszawie jest kolejnym krokiem dyplomatycznym Polski w reakcji na tego typu zdarzenia na terenie państw NATO. Strona rosyjska dotychczas nie odniosła się publicznie do polskiego protestu.
Co ustalono
- W Monachium zatrzymano dwoje obywateli Bułgarii podejrzanych o próbę podpalenia zbrojeniówki.
- Ładunki zapalające wyrzucono z jadącego samochodu w kierunku terenu firmy.
- Polskie MSZ wezwało ambasadora Rosji i przekazało protest wobec działań hybrydowych.