W Irkucku nad obserwacją medyczną pozostaje blisko 200 osób po śmierci 28-letniej Darii Szipiłowej, pracownicy Instytutu Przeciwdżumowego Syberii i Dalekiego Wschodu. Media powiązały jej zgon z możliwym kontaktem z bakterią wywołującą dżumę płucną, m.in. przez pęknięcie probówki w laboratorium placówki.
Gubernator regionu irkuckiego Igor Kobzew oświadczył, że kontrola Rospotrebnadzoru wykazała, iż przyczyną śmierci było zapalenie płuc, a sama przyczyna pozostaje „nieustalona” — testy post mortem miały nie wykryć dżumy. Rospotrebnadzor zdementował krążące w sieci twierdzenia o wprowadzeniu specjalnych środków kwarantannowych, określając je jako niepochodzące z oficjalnych źródeł.
Prezydent Donald Trump zapowiedział, że „bardzo szybko” porozmawia z Władimirem Putinem na temat zgonu laborantki, a sekretarz stanu Marco Rubio wezwał Rosję do „przejrzystości i udostępnienia więcej informacji światu”. Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus zaapelował o „terminowe, pełne i przejrzyste udostępnianie informacji”.
Światowa Organizacja Zdrowia oceniła ryzyko dla samego Irkucka jako „umiarkowane do niskiego”, a dla pozostałych krajów jako bardzo niskie. Wszyscy zidentyfikowani kontakty pacjentki mają być objęci monitoringiem, a dotychczas żaden z nich nie wykazał objawów choroby.
Co wiadomo
- Blisko 200 osób w Irkucku pod obserwacją medyczną po śmierci pracownicy instytutu przeciwdżumowego.
- Władze regionu mówią o zapaleniu płuc, nie o dżumie; przyczyna zgonu pozostaje formalnie nieustalona.
- Trump zapowiada rozmowę z Putinem, WHO i USA apelują o przejrzystość, ryzyko oceniane jako niskie do umiarkowanego.