Jak informuje PBS NewsHour, popierani przez Iran jemeńscy Huti przeprowadzili 10 października atak na międzynarodowe lotnisko króla Chalida w Rijadzie, wysyłając najpierw serię dronów, a następnie kombinację pocisków manewrujących i balistycznych wystrzelonych z odległości ponad tysiąca kilometrów. W wyniku ataku zginęło co najmniej 13 osób, a ponad 300 zostało rannych — to jedno z najpoważniejszych uderzeń na terytorium Arabii Saudyjskiej od dekady.

Lotnisko pozostało częściowo zamknięte, a część firm z finansowej dzielnicy Rijadu przeszła na pracę zdalną. Agencje informowały, że wskaźnik odwołanych lotów sięgał nawet 60 procent. Saudyjskie władze wszczęły śledztwo w celu ustalenia, czemu krajowy system obrony powietrznej nie wykrył i nie zneutralizował zagrożenia na czas — część doniesień wskazywała, że system ostrzegania przed atakiem pozostał „cichy” aż do uderzenia.

Saudyjski minister energii, cytowany przez PBS, powiedział, że odpowiedź na atak „musi być równie poważna”, jak skala samego incydentu. Huti nie zaprzestali działań — kolejne uderzenie na lotnisko w Rijadzie 11 października zabiło co najmniej jedną osobę i raniło 11 kolejnych, a trzeci atak w tej serii odnotowano 13 października.

Eskalacja wpisuje się w szerszy, trwający od lutego konflikt między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem oraz wspieranymi przez Teheran milicjami w regionie. Stany Zjednoczone rozważają zwiększenie zaangażowania militarnego u boku Arabii Saudyjskiej, a Iran wezwał do rozwiązania dyplomatycznego. Seria ataków na infrastrukturę lotniczą budzi też obawy o bezpieczeństwo globalnych szlaków transportu ropy przez region.

Skala wydarzeń

  • Atak Hutich 10 października zabił co najmniej 13 osób, ponad 300 zostało rannych.
  • Arabia Saudyjska bada przyczyny awarii systemu obrony powietrznej.
  • Kolejne uderzenia na lotnisko w Rijadzie odnotowano 11 i 13 października.