Według ukraińskiej państwowej służby ratunkowej rosyjskie uderzenie z 13 na 14 października zabiło trzy osoby i raniło 21. W rejonie desniańskim Kijowa trafiony został blok mieszkalny i wybuchł pożar, w którym znaleziono dwa ciała; w rejonie hołosijiwskim uderzenie w budynek niemieszkalny zabiło jedną osobę. Do szpitali trafiło 16 osób, cztery w stanie ciężkim; mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował, że wśród rannych jest ośmioletnie dziecko.
Prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał, że Rosja wystrzeliła 39 pocisków balistycznych oraz ponad 120 dronów uderzeniowych i amunicji krążącej w obiekty energetyczne i infrastrukturę krytyczną w Kijowie, obwodzie kijowskim i Charkowie. Poważnie uszkodzonych zostało 26 obiektów wytwarzania energii oraz cztery obiekty naftowo-gazowe, a co najmniej 600 tys. osób zostało bez prądu; Zełenski ostrzegał, że wyłączenia mogą się rozszerzyć.
Zełenski powiedział też, że zachodni partnerzy ponownie nie ostrzegli Ukrainy przed uderzeniem, którego głównym celem była elektrociepłownia CHPP-4. Rosyjskie ministerstwo obrony oświadczyło, że celami były obiekty łączności i energetyki służące kompleksowi wojskowo-przemysłowemu i siłom zbrojnym Ukrainy.
Atak nastąpił kilka dni po tym, jak 11 października Donald Trump ogłosił rozejm rosyjsko-ukraiński w sektorze energetycznym. Kreml zapewniał 13 października, że kontakty w sprawie rozejmu energetycznego trwają, lecz nic się jeszcze nie zmieniło. Zełenski ocenił uderzenie jako przejaw lekceważenia wobec Stanów Zjednoczonych i poprosił Trumpa o mocne sankcje wobec Rosji.
W skrócie
- Trzy osoby zginęły, 21 zostało rannych (dane ukraińskiej służby ratunkowej).
- 39 pocisków balistycznych i ponad 120 dronów; uszkodzonych 26 obiektów wytwarzania energii i cztery naftowo-gazowe; co najmniej 600 tys. osób bez prądu.
- Uderzenie nastąpiło po ogłoszeniu przez Trumpa 11 października rozejmu w sektorze energetycznym.