Jak podaje RMF24, policja w Lublinie około 2:00 w nocy przyjęła dwa zgłoszenia o hałasie przelatującego obiektu. Tuż po godzinie 6:00 wojsko poinformowało, że weryfikuje możliwe naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt. Około 6:30 Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało na terenie Lubelszczyzny alert związany z rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę; po ok. 20 minutach go odwołano, informując, że Polsce nic nie zagraża.

Poszukiwania prowadzono na południe od Lublina, w rejonie Zalewu Zemborzyckiego i ulicy Tęczowej. Według Do Rzeczy uczestniczyli w nich żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, policja i Żandarmeria Wojskowa, a wojsko użyło też śmigłowca. RMF24 podaje, że poszukiwania zakończono przed godziną 17:00, a rzeczniczka WOT powiedziała, że nie znaleziono elementów, które mogłyby pochodzić z statku powietrznego.

Dowództwo Operacyjne informowało, że żadna z hipotez nie została potwierdzona: wymieniało zjawiska lub anomalie meteorologiczne, przemyt albo prowokację. Jacek Goryszewski z Dowództwa Operacyjnego powiedział, że radary zarejestrowały „pewne sygnały” w rejonie trójstyku granic, a nagrania są analizowane; wcześniejsze podobne sygnały okazywały się anomaliami pogodowymi lub dużymi stadami ptaków. Wojsko prosiło o spokój, ostrzegało przed dezinformacją i apelowało, by w razie znalezienia szczątków nie zbliżać się do nich ani ich nie dotykać, tylko dzwonić pod 112.

Tego samego dnia Litwa informowała o ukraińskim dronie, który rozbił się w jej północnej części. Polski MON przekazał, że nie ma potwierdzenia przelotu obiektu z Polski na Litwę, a w północnej Polsce nie obserwowano nocą aktywności dronów.

Co ustalono

  • Policja przyjęła w nocy dwa zgłoszenia o hałasie; wojsko zweryfikowało je rano.
  • Poszukiwania WOT i służb pod Lublinem zakończono bez znalezienia szczątków.
  • Żadna z hipotez (pogoda, przemyt, prowokacja) nie została potwierdzona.