Pete Hegseth, występując w sobotę 17 października na Uniwersytecie Tennessee, wspominał swoją służbę w Afganistanie. Opowiadał, że w kwaterze głównej w Kabulu widział flagi około 50 państw, ale jego zdaniem realny wkład miała zaledwie garstka z nich, a w operacjach bojowych brały udział tylko jedno lub dwa. Przypomniał też żartobliwe rozwinięcie skrótu ISAF jako „I Saw Americans Fighting” — „widziałem, jak Amerykanie walczą”. Nagranie krążyło w mediach społecznościowych.
W niedzielę Radosław Sikorski odpowiedział na platformie X: „Proszę to powiedzieć, panie sekretarzu, rodzinom 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli, zabezpieczając trudną prowincję Ghazni”. Według Polsat News oficjalnie w misji zginęło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny, stąd liczba 44.
Do sporu włączali się kolejni komentatorzy. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jan Grabiec domagał się przeprosin dla polskich żołnierzy. Generał Roman Polko, były dowódca jednostki GROM, powiedział Wirtualnej Polsce, że to „deptanie grobów tych, którzy polegli w misjach”, i ocenił, że USA mogą szukać usprawiedliwienia dla ograniczania zaangażowania w pomoc Polsce wobec Rosji. Polko zaapelował też do prezydenta Karola Nawrockiego, by wykorzystał dobre relacje z Donaldem Trumpem.
Polska była jednym z większych kontyngentów w Afganistanie: według przypomnianych w mediach danych przez prawie 20 lat służyło tam ponad 33 tysiące polskich żołnierzy i pracowników, a ponad 200 osób zostało rannych. Ostatni polscy żołnierze wrócili z misji w 2021 roku.
W skrócie
- Hegseth 17 października podważył wkład sojuszników w misję ISAF w Afganistanie.
- Sikorski 18 października: „Proszę to powiedzieć rodzinom 44 polskich żołnierzy”.
- Grabiec żąda przeprosin, gen. Polko mówi o „deptaniu grobów”.