Prokurator generalny Waldemar Żurek przekazał marszałkowi Sejmu wniosek przygotowany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Obejmował on zgodę na pociągnięcie Zbigniewa Ziobry do odpowiedzialności karnej, a także na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła PiS. Samo złożenie dokumentu nie przesądzało ani o uchyleniu immunitetu, ani o winie byłego ministra.
Według rzeczniczki Prokuratury Generalnej materiał dowodowy uzasadniał podejrzenie popełnienia 26 czynów związanych z okresem, gdy Ziobro był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Śledczy zarzucali mu między innymi założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz wpływanie na podział środków Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura oceniała, że grupa miała przywłaszczyć ponad 150 milionów złotych.
Wśród badanych decyzji znalazło się finansowanie zakupu systemu Pegasus z pieniędzy funduszu przeznaczonego przede wszystkim na pomoc pokrzywdzonym i przeciwdziałanie przestępczości. Ziobro wcześniej przyznał, że był inicjatorem zakupu, ale utrzymywał, że narzędzie służyło legalnej walce z poważną przestępczością.
Politycy PiS odrzucali zarzuty jako polityczne, natomiast przedstawiciele rządu podkreślali potrzebę rozliczenia sposobu wydawania publicznych pieniędzy. Dalszy bieg sprawy zależał najpierw od procedury sejmowej, a w kwestii ewentualnego aresztu — od decyzji sądu.
Co oznaczał wniosek
- Prokuratura wskazała 26 zarzucanych czynów, ale nie były one jeszcze prawomocnie osądzone.
- Sejm miał zdecydować, czy zgodzić się na pociągnięcie posła do odpowiedzialności.
- Osobnej zgody wymagały zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie.
- O zastosowaniu aresztu po zgodzie Sejmu mógłby rozstrzygnąć sąd.