Premier przekazał posłom ustalenia dotyczące dwóch zdarzeń na linii kolejowej Warszawa–Dorohusk. Pod Puławami na torze umieszczono stalową obejmę, a później w okolicy miejscowości Mika zdetonowano ładunek wybuchowy podczas przejazdu pociągu towarowego. Żaden skład się nie wykoleił.
Według informacji przedstawionej przez szefa rządu bezpośrednimi wykonawcami byli dwaj obywatele Ukrainy działający w porozumieniu z rosyjskimi służbami. Premier zaznaczył, że podejrzani opuścili terytorium Polski, a służby znały ich tożsamość i prowadziły dalsze działania.
Śledztwo wszczęte 17 listopada dotyczyło aktów dywersji o charakterze terrorystycznym, popełnionych na rzecz obcego wywiadu. Późniejszy komunikat Prokuratury Krajowej doprecyzował, że badane uszkodzenia infrastruktury powstały między 15 a 17 listopada.
Publiczne wskazanie podejrzanych i związku z rosyjskimi służbami było przedstawieniem ustaleń organów państwa na 18 listopada, a nie prawomocnym wyrokiem. Postępowanie miało ustalić pełny krąg osób uczestniczących w przygotowaniu i wykonaniu ataków.
Co ustalono do 18 listopada
- Badano dwa zdarzenia na ważnej linii Warszawa–Dorohusk.
- W Mice eksplozja uszkodziła tor i wagon pociągu towarowego, ale nie wykoleiła składu.
- Wcześniejsze zdarzenie wiązało się z umieszczeniem stalowego elementu na torze w rejonie Puław.
- Odpowiedzialność podejrzanych pozostawała przedmiotem postępowania karnego.