Linie lotnicze na świecie pracowały 29 listopada nad pilną modyfikacją części floty A319, A320 i A321. Działania wynikały z komunikatu Airbusa i nadzwyczajnej dyrektywy zdatności do lotu wydanej dzień wcześniej przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa Lotniczego.

Problem dotyczył określonej wersji oprogramowania komputera ELAC, który uczestniczy w sterowaniu wysokością i przechyleniem samolotu. EASA powiązała działania z incydentem lotu JetBlue 1230 z 30 października i nakazała zastąpienie podatnej konfiguracji wersją dopuszczoną do eksploatacji przed dalszymi lotami objętych maszyn.

Airbus informował, że analiza wykazała możliwość uszkodzenia istotnych danych wskutek intensywnego promieniowania słonecznego. Dla większości samolotów rozwiązaniem było cofnięcie wersji oprogramowania, natomiast mniejsza grupa wymagała interwencji sprzętowej.

Operacja spowodowała lokalne opóźnienia i odwołania lotów, choć skala zakłóceń różniła się między przewoźnikami. Było to działanie zapobiegawcze: dyrektywa nie oznaczała, że każdy samolot rodziny A320 miał wadę ani że cała globalna flota została jednocześnie uziemiona.

Dlaczego potrzebna była interwencja

  • EASA wskazała podatność wprowadzoną przez aktualizację oprogramowania komputera ELAC.
  • Dyrektywa dotyczyła konkretnych konfiguracji samolotów A319, A320 i A321.
  • Najczęstszym rozwiązaniem było przywrócenie wcześniejszej wersji oprogramowania.
  • Wykonanie wymaganych działań miało pierwszeństwo przed ponownym dopuszczeniem maszyny do lotu.