Fala gorąca na południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych przyniosła w piątek odczyty 112 stopni Fahrenheita, czyli około 44,4 stopnia Celsjusza. Taką temperaturę zanotowano w dwóch miejscach w Arizonie i dwóch w południowej Kalifornii, położonych w promieniu około 80 kilometrów.
Nowy wynik poprawił dopiero co ustanowiony rekord. Dzień wcześniej okolice Martinez Lake w Arizonie osiągnęły 110 stopni Fahrenheita, przekraczając marcowe 108 stopni odnotowane w Teksasie w 1954 roku i wyrównane w Kalifornii 18 marca.
Analiza World Weather Attribution wskazała, że tak wczesny i intensywny epizod gorąca byłby praktycznie niemożliwy bez spowodowanej przez człowieka zmiany klimatu. Temperatury w części regionu przekraczały marcową normę nawet o 20–30 stopni Fahrenheita, zwiększając zagrożenie dla mieszkańców na wiele miesięcy przed typowym sezonem największych upałów.
Rekord w liczbach
- 112°F, czyli około 44,4°C — piątkowe maksimum.
- Cztery lokalizacje w Arizonie i Kalifornii osiągnęły tę wartość.
- Poprzedni wieloletni marcowy rekord wynosił 108°F.
- W części regionu było o 20–30°F cieplej niż zwykle w marcu.