Jeszcze przed czwartkową eskalacją władze Ceuty informowały, że w ciągu tygodnia do miasta dotarło ponad 1,5 tys. osób. W nocy i w czwartek granicę przekroczyły kolejne tysiące. Hiszpańskie MSW nie podało dokładnego bilansu, wskazując, że następny raport migracyjny opublikuje 3 sierpnia.
Ludzie przechodzili wokół falochronów przy plaży Tarajal, przekraczali barierę graniczną i docierali do enklawy drogą morską. Sytuacja przywoływała kryzys z maja 2021 roku, kiedy w ciągu dwóch dni do Ceuty dostało się ponad 8 tys. osób.
Szef lokalnych władz Juan Jesús Vivas nazwał wydarzenia kryzysem humanitarnym i społecznym. Zaapelował do rządu w Madrycie o ogłoszenie stanu wyjątkowego, wysłanie wojska i czasowe zamknięcie granicy.
MSW odpowiedziało, że przepisy nie pozwalają ogłosić stanu wyjątkowego z powodu przepływów migracyjnych. Wieczorem rząd zdecydował jednak o skierowaniu wojska do wsparcia Gwardii Cywilnej w utrzymaniu bezpieczeństwa. Madryt i Rabat uzgodniły współpracę przy możliwie szybkim powrocie osób, które nielegalnie przekroczyły granicę.
Przedstawicielstwo hiszpańskiego rządu w Ceucie przekazało, że podczas czwartkowych prób przedostania się do miasta zginęło co najmniej dziewięć osób. Premier Pedro Sánchez i minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska mieli przyjechać do enklawy w piątek.
Reakcja władz
- Władze Ceuty domagały się ogłoszenia stanu wyjątkowego i wsparcia wojska.
- Rząd centralny odrzucił stan wyjątkowy, ale wieczorem zdecydował o wysłaniu wojska.
- Według przedstawicielstwa rządu w Ceucie zginęło co najmniej dziewięć osób.