Do naruszenia polskiej przestrzeni doszło podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych skierowało do rozpoznania i przechwycenia obiektu myśliwiec F-16. O godz. 3:46 pocisk zniknął z systemów obserwacji, a miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu Tarnawy-Kolonii.

Rakieta eksplodowała około dwóch kilometrów od zabudowań. W ziemi powstał lej o szerokości około 10 metrów i głębokości około 5 metrów, ale według informacji władz nikt nie ucierpiał i nie odnotowano strat materialnych.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie podała, że był to pocisk rakietowy, a nie dron, najprawdopodobniej rosyjski Ch-101. Śledczy zbierali odłamki i próbki ziemi, które mają zostać zbadane w laboratorium Żandarmerii Wojskowej, aby ostatecznie określić typ obiektu.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz mówił o ponad 20 obiektach, które zbliżyły się do granic polskiej przestrzeni powietrznej. Polskie F-16 oraz samoloty rozpoznawcze i sojusznicze maszyny do tankowania działały w powietrzu; dowódca operacyjny deklarował, że wydałby rozkaz zestrzelenia, gdyby pocisk kontynuował lot.

Najważniejsze ustalenia

  • Od wykrycia obiektu do jego zaniku z systemów obserwacji minęło sześć minut.
  • Eksplozja nastąpiła na niezamieszkanym terenie i nie spowodowała ofiar.
  • Ostateczny typ rakiety mają potwierdzić badania zabezpieczonych szczątków.