Masowe przekroczenia rozpoczęły się w czwartek i piątek. Lokalni urzędnicy szacowali, że do Ceuty weszło około 60 tys. osób — liczba odpowiadająca mniej więcej 70 proc. stałej populacji niewielkiej enklawy.
Do poniedziałku większość przybyszów wróciła do Maroka, lecz miasto pozostawało podzielone. Silna obecność służb uspokoiła centrum, podczas gdy w dzielnicach bliżej granicy ludzie spali na plażach, przy cmentarzu i przed przepełnionym ośrodkiem CETI, czekając na pomoc.
W kryzysie zginęły dziesiątki osób, głównie podczas prób dopłynięcia do Ceuty lub w tłumie. Bilans zmieniał się wraz z odnajdywaniem kolejnych ciał; władze Ceuty informowały w poniedziałek o 88 ofiarach, a ponad 1500 osób miało otrzymać pomoc medyczną.
Nie było jasne, co uruchomiło nagły napływ. Associated Press opisywała fałszywe informacje o rzekomo otwartej granicy i zniekształconą interpretację orzeczenia hiszpańskiego Sądu Najwyższego. Media donosiły również o wcześniejszych ostrzeżeniach służb, którym rząd w Madrycie zaprzeczał.
Sytuacja w poniedziałek
- Około 2,5 tys. migrantów pozostawało w mieście.
- Centrum chroniły siły policyjne i wojskowe, a ośrodek CETI był przepełniony.
- Większość spośród około 60 tys. przybyłych osób wróciła już do Maroka.