Jared Kushner, zabierając zdalnie głos na konferencji bezpieczeństwa w Ukrainie, powiedział, że administracja Donalda Trumpa wykorzystała sytuację „globalnej izolacji” Izraela po zeszłorocznym nalocie na przywódców Hamasu w Katarze, aby wywrzeć presję prowadzącą do ugody ws. zakładników i zawieszenia broni w Gazie. Nalot na Dohę, który nie zdołał zabić celowanych przywódców Hamasu, Kushner określił jako operacyjną porażkę, choć — jak zaznaczył — ostatecznie okazał się korzystny dla dalszego biegu wydarzeń.
Partia Likud, kierowana przez premiera Beniamina Netanjahu, zdecydowanie odrzuciła tę interpretację. W oświadczeniu stwierdzono, że to decyzja premiera o wysłaniu wojska do miasta Gaza oraz uderzenie w przywództwo Hamasu w Katarze — w połączeniu z presją wywieraną przez prezydenta Trumpa — skłoniły Hamas do wycofania się z części żądań i zgody na uwolnienie wszystkich pozostałych w Gazie zakładników.
Spór dotyczy interpretacji wydarzeń sprzed roku, które doprowadziły do ugody ws. zakładników i zawieszenia broni z października 2025 roku. Obie strony — administracja Trumpa reprezentowana przez Kushnera oraz rząd Netanjahu — przypisują sobie kluczową rolę w doprowadzeniu do porozumienia, różniąc się w ocenie, czy nalot na Dohę był sukcesem militarnym czy operacyjną wpadką, która i tak przyniosła polityczny efekt.
Istota sporu
- Kushner: USA wykorzystały „izolację” Izraela po nieudanym nalocie na Dohę, by wymóc ugodę.
- Likud: to uderzenie w Hamas i presja Trumpa skłoniły organizację do ustępstw.
- Spór dotyczy wydarzeń sprzed roku, które doprowadziły do ugody z października 2025.