Około godziny 4:00 system dowodzenia obroną powietrzną DORSZ poinformował o operowaniu polskiego lotnictwa wojskowego w przestrzeni powietrznej kraju w związku z kolejną falą rosyjskich ataków na terytorium Ukrainy. Pół godziny później Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do mieszkańców sześciu powiatów województwa lubelskiego — włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, chełmskiego, samego Chełma i krasnostawskiego — ostrzegając przed zagrożeniem atakiem z powietrza.

Według doniesień polskich systemów wykrywania, kilka napędzanych odrzutowo dronów typu Geran-5 uderzyło w zachodnią Ukrainę w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską. Jeden z dronów spadł około kilometra, a drugi około pięciu kilometrów od granicy. Jeden z aparatów trafił pociąg pasażerski relacji Kijów–Warszawa jeszcze przed przekroczeniem granicy, a kolejny uderzył w okolicach przejścia granicznego Dorohusk–Jagodzin.

W komunikacie DORSZ podkreślono, że działania polskich sił, w tym uruchomienie naziemnych systemów obrony powietrznej, mają charakter prewencyjny i mają zabezpieczyć polską przestrzeń powietrzną, a nie reagować na bezpośredni atak na terytorium Polski. Alerty RCB zostały odwołane do godziny 10:00, a w kolejnym komunikacie poinformowano mieszkańców, że atak na terytorium Ukrainy zakończył się i nie stwarza zagrożenia dla Polski.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że w nocnym ataku Rosja użyła niemal 500 dronów. Według ukraińskich władz w wyniku ataku na terytorium całego kraju zginęło dziewięć osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Nocny atak był kolejnym z serii uderzeń, które w ostatnich tygodniach powtarzały się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy Ukrainy z państwami NATO.

Najważniejsze fakty

  • Drony Geran-5 spadły kilometr i pięć kilometrów od granicy z Polską, trafiając pociąg i okolice przejścia Dorohusk–Jagodzin.
  • RCB wysłało alerty do sześciu powiatów Lubelszczyzny, odwołane do godziny 10:00.
  • Zełenski: w ataku na Ukrainę Rosja użyła blisko 500 dronów, zginęło dziewięć osób.