Wojsko poinformowało o wyłowieniu z Morza Bałtyckiego bezzałogowca znalezionego na płyciźnie przy plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca — premier Donald Tusk mówił o sprawie na odprawie służb w niedzielę wieczorem, a resort obrony przekazywał kolejne ustalenia w poniedziałek. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że wstępne oględziny maszyny wskazują na jej rosyjskie pochodzenie.

Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych podpułkownik Jacek Goryszewski ocenił, że znaleziony sprzęt przypomina konstrukcyjnie drona typu Gerbera — rosyjski bezzałogowiec wielozadaniowy o deklarowanym zasięgu do około 900 kilometrów, produkowany od 2024 roku w Jełabudze w Tatarstanie. Konstrukcje tego typu bywają wykorzystywane jako cele pozorowane, mające odciągać uwagę obrony powietrznej od głównych celów ataku, a niekiedy niosą też niewielkie ładunki wybuchowe.

Goryszewski podkreślił, że od 30 lipca żadne naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej nie zostało odnotowane, co według wojska sugeruje, że dron dotarł w rejon polskiego wybrzeża dryfując po wodzie, a nie w wyniku lotu nad terytorium Polski. Wiceminister obrony Cezary Tomczyk zwrócił przy tej okazji uwagę na skalę zagrożeń hybrydowych, wskazując, że Polska znajduje się w światowej czołówce krajów najczęściej atakowanych w cyberprzestrzeni wojskowej.

Lokalne służby i władze wojskowe ostrzegły jednocześnie mieszkańców przed krążącymi w sieci zdjęciami rzekomo przedstawiającymi znalezisko — część z nich uznano za spreparowaną dezinformację i zaapelowano o niepodawanie dalej niepotwierdzonych materiałów do czasu zakończenia oględzin przez wojsko.

Najważniejsze ustalenia

  • Dron znaleziono na płyciźnie przy plaży w Rusinowie koło Jarosławca w Zachodniopomorskiem.
  • Wstępne oględziny wskazują na rosyjskie pochodzenie, konstrukcja przypomina drona Gerbera o zasięgu do ok. 900 km.
  • Wojsko: od 30 lipca nie odnotowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, dron prawdopodobnie dryfował po wodzie.