Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało w nocy komunikat o rosyjskim ataku powietrznym na terytorium Ukrainy oraz o działaniach polskiego lotnictwa w przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej. To kolejna w ostatnich tygodniach sytuacja, w której skala rosyjskiego uderzenia na sąsiada zmusza polskie dowództwo do prewencyjnego podniesienia samolotów w rejonie wschodniej granicy.

Media informowały, że w reakcji na „zmasowany atak dronów na Ukrainę” Polska podniosła myśliwce, a dwa lotniska regionalne — w Lublinie i Rzeszowie — na pewien czas ograniczyły albo zawiesiły obsługę ruchu lotniczego. Serwisy nie podały na razie liczby użytych maszyn ani dokładnego czasu trwania ograniczeń.

Tego typu procedura powtarza się od miesięcy przy większych rosyjskich uderzeniach rakietowo-dronowych wymierzonych w Ukrainę: polskie i sojusznicze samoloty patrolują przestrzeń powietrzną w pobliżu granicy, a ruch cywilny na najbliższych lotniskach bywa czasowo wstrzymywany, dopóki zagrożenie nie zostanie ocenione jako opanowane.

Do południa 16 września żadna z instytucji rządowych nie opublikowała jeszcze szczegółowego bilansu wydarzeń ani informacji o ewentualnych naruszeniach polskiej przestrzeni powietrznej przez wrogie obiekty. Sprawa pozostaje rozwojowa.

Co wiadomo

  • Rosja przeprowadziła w nocy kolejny zmasowany atak dronowy na Ukrainę.
  • Polskie dowództwo operacyjne uruchomiło lotnictwo w związku z zagrożeniem przy wschodniej granicy.
  • Lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo ograniczyły ruch lotniczy.