Czarne, lepkie grudki zaczęły pojawiać się na bałtyckich plażach pod koniec września — jako pierwsi zauważyli je spacerowicze w Ustce. W kolejnych dniach śledy zanieczyszczenia stwierdzono na odcinku liczącym blisko 50 kilometrów wybrzeża, od Rowów w Pomorskiem po Wicie w Zachodniopomorskiem, przy czym najwięcej materiału trafiło na plaże w samej Ustce.
Urząd Morski w Słupsku poinformował na początku października, że wyniki badań laboratoryjnych próbek potwierdziły pochodzenie ropopochodne substancji. Zastrzegł jednak, że nie udało się ustalić jej dokładnego składu chemicznego. Jak podał urząd, materiał jest „wysokowrzący i mało lotny”, co odróżnia go od benzyny czy innych lekkich paliw.
Z zanieczyszczonych plaż zebrano do tej pory około 2,1 tony materiału, głównie ręcznie, przy użyciu prostych narzędzi. Dla mieszkańców powiatu słupskiego wydano alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z ostrzeżeniem, by nie dotykać znalezionych grudek.
Plaże na terenie miasta i gminy Ustka pozostają zamknięte do odwołania — do czasu usunięcia i neutralizacji substancji oraz potwierdzenia, że korzystanie z wybrzeża jest bezpieczne. Źródło zanieczyszczenia nie zostało jak dotąd formalnie wskazane.
Co wiadomo
- Laboratorium potwierdziło, że czarne grudki z plaż w Ustce to substancja ropopochodna.
- Dokładny skład chemiczny materiału nie został ustalony.
- Zanieczyszczenie wykryto na odcinku blisko 50 km wybrzeża, zebrano ok. 2,1 tony materiału.
- Plaże w Ustce pozostają zamknięte do odwołania.