Amerykański dziennik „Wall Street Journal”, powołując się na źródła w trzech państwach, napisał w niedzielę 25 października, że Viktor Orban jest planowanym wspólnym kandydatem USA, Rosji i Chin na sekretarza generalnego ONZ. Plan czeka na ostateczną decyzję. Kadencja obecnego sekretarza generalnego Antonia Guterresa kończy się z końcem roku.
Gazeta cytuje amerykańskiego dyplomatę, według którego gdy USA, Rosja i Chiny chcą w Radzie Bezpieczeństwa tego samego, zwykle to osiągają. Przedstawiciel Departamentu Stanu miał ocenić, że Orban mógłby zdobyć co najmniej osiem głosów w Radzie Bezpieczeństwa, a kolejne dwa są w zasięgu. Rekomendacja dla Zgromadzenia Ogólnego wymaga dziewięciu głosów i braku weta któregokolwiek z pięciu stałych członków: USA, Chin, Rosji, Francji i Wielkiej Brytanii.
WSJ przyznaje, że są powody, dla których byłby to kontrowersyjny wybór - m.in. zarzut, że byłby rzecznikiem Władimira Putina i innych dyktatorów. Jedno ze źródeł nazwało go jednocześnie wymarzonym kandydatem konserwatystów z ruchu MAGA. Donald Trump poparł Orbana w kwietniowych wyborach na Węgrzech, które polityk przegrał. Według gazety Orban miał zasygnalizować otwartość, ale z zastrzeżeniami, i woli nie deklarować się, dopóki nie będzie pewien wygranej.
Swoją kandydaturę zgłosiła już Lana Nusseibeh, była ambasador Zjednoczonych Emiratów Arabskich przy ONZ; gazeta zwraca uwagę, że obciążeniem może być wsparcie ZEA dla paramilitarnej grupy RSF w wojnie domowej w Sudanie. Ogłoszenia kandydatury Orbana spodziewano się po wyborach w USA 3 listopada.
Najważniejsze fakty
- Doniesienie dotyczy planu - nie ma oficjalnej decyzji ani ogłoszenia kandydatury.
- Do rekomendacji potrzeba dziewięciu głosów w Radzie Bezpieczeństwa i braku weta.
- Orban według WSJ sygnalizuje otwartość, ale z zastrzeżeniami.