Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła w czwartek 22 października, że odchodzi z rządu. Napisała, że zostawia partię „w rękach jej założyciela, który odszedł, ale wrócił”, co jest odniesieniem do Szymona Hołowni. W sobotę Hołownia poinformował, że zarząd Polski 2050 zdecydował o usunięciu jej z partii. Pełczyńska-Nałęcz została przewodniczącą ugrupowania na początku tego roku po rezygnacji Hołowni, a jako minister nadzorowała wykorzystanie środków z Krajowego Planu Odbudowy.

W poniedziałek premier Donald Tusk powiedział, że ma dwie kandydatki na kierowanie Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej, a stanowisko zaproponuje osobie, do której ma pełne zaufanie. Hołownia chce, by resort pozostał w gestii Polski 2050; w przeciwnym razie, jak mówił, ugrupowanie nie wyjdzie z koalicji, ale nie będzie uczestniczyć w pracach rządu.

Wiceprzewodnicząca Polski 2050 Wioleta Tomczak powiedziała, że partia oczekuje dotrzymania umowy koalicyjnej z 2023 roku i chce rozmowy z premierem. Przypomniała, że ugrupowanie ma w Sejmie 15 głosów. W rządzie pozostaje Marta Cienkowska jako minister kultury, a partia ma też ośmiu wiceministrów. Tomczak przyznała, że w partii nastroje są różne, a statut wymaga doprecyzowania; obecnie najwyżej w hierarchii jest pierwsza wiceprzewodnicząca Ewa Schaedler.

Kontekstem są wcześniejsze rozłamy: krótko po wyborach Paulina Hennig-Kloska wraz z grupą kilkunastu parlamentarzystów odeszła z partii i utworzyła klub Centrum. Nie ogłoszono jeszcze, kto obejmie resort ani czy Polska 2050 go zachowa.

W skrócie

  • Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła odejście z rządu 22 października; Hołownia 24 października poinformował o jej usunięciu z partii.
  • Tusk (26 października): ma dwie kandydatki na szefa resortu funduszy.
  • Polska 2050 chce zachować resort i powołuje się na umowę koalicyjną.