We wtorek 27 października turecka policja zatrzymała 85 osób w skoordynowanych akcjach w 30 prowincjach. Operacja, prowadzona ze Stambułu, dotyczyła grupy przestępczej nazywanej „Daltonami”, działającej według Anadolu w Turcji i za granicą. Według Bianet 35 zatrzymanych było nieletnich.
Grupa jest wiązana ze śledztwem w sprawie pożaru stacji naziemnej Starlink w Woli Krobowskiej pod Warszawą z 23 września. Pożar uszkodził instalację elektryczną i agregat awaryjny, a stacja wróciła do normalnej pracy następnego dnia. Wicepremier Krzysztof Gawkowski nazwał zdarzenie sabotażem, polskie władze twierdzą, że zrobiono to na zlecenie rosyjskiego wywiadu, a minister Tomasz Siemoniak określił je jako część „wojny hybrydowej” Rosji z Europą. Rosja zaprzecza udziałowi w sabotażach w Europie.
Podejrzewany przywódca grupy jest poszukiwany czerwoną notą Interpolu. Bianet opisuje związek grupy z podpaleniem jako domniemany, a władze nie podały, czy pożar zakłócił łączność na Ukrainie. Relacja Bianet jest też niespójna w szczegółach zatrzymań w sprawie samego pożaru - w jednym miejscu mowa o dwóch obywatelach Turcji zatrzymanych w Niemczech i jednym w Polsce, w innym o dwóch domniemanych członkach grupy aresztowanych w Polsce.
Co potwierdzono, a co nie
- Potwierdzone: 85 zatrzymań w 30 prowincjach Turcji, w tym według Bianet 35 nieletnich.
- Domniemane: powiązanie grupy z pożarem stacji Starlink w Woli Krobowskiej; zlecenie rosyjskiego wywiadu to twierdzenie polskich władz.
- Szczegóły zatrzymań w sprawie samego pożaru - w relacji Bianet niespójne.