Bezzałogowiec znaleziono w poniedziałek, 14 września, dryfujący w Bałtyku i wyrzucony na brzeg w Rusinowie koło Jarosławca, w województwie zachodniopomorskim. Odkrycie zgłosił i opisał wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, a sprawę przejęła wojskowa prokuratura okręgowa w Poznaniu.
W środę, 16 września, zastępca wojskowego prokuratora okręgowego w Poznaniu płk Bartosz Okoniewski poinformował, że śledczy ustalili pochodzenie i model maszyny — to rosyjski dron typu Gerbera 2. Bezzałogowiec był uzbrojony w głowicę odłamkowo-burzącą z zapalnikiem, a sam ładunek wybuchowy szacowano na około 4 kilogramy.
We wtorek wieczorem saperzy wojskowi wraz z Żandarmerią Wojskową bezpiecznie oddzielili głowicę od korpusu drona i zneutralizowali ją na plaży, nie uszkadzając samego bezzałogowca, co ma pomóc w dalszej analizie technicznej. Śledczy badają m.in., czy maszyna nielegalnie przekroczyła granicę Polski oraz jaki był jej planowany cel i miejsce startu.
Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez użycie materiałów wybuchowych. Do 17 września śledczy nie podali ostatecznych wniosków dotyczących trasy lotu drona ani nie wykluczyli, że trafił do Polski w wyniku zakłóceń podczas rosyjskiego ataku na Ukrainę.
Co ustalono
- Dron znaleziony 14 września w Rusinowie pod Jarosławcem to rosyjska Gerbera 2.
- Miał głowicę odłamkowo-burzącą z zapalnikiem i ładunkiem ok. 4 kg materiału wybuchowego.
- Głowicę zneutralizowano na plaży, korpus drona zachowano do dalszych badań.
- Prokuratura bada nielegalne przekroczenie granicy i cel lotu maszyny.