Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej podała, że wczesnym rankiem 17 września dron uderzył w wieżę chłodniczą jednego z reaktorów elektrowni atomowej w Kursku, w mieście Kurczatow. Reaktor pracował w tym czasie na pełnych obrotach.

Agencja zaznaczyła, że jednostka operowała w momencie uderzenia, ale jej tryb pracy się nie zmienił i nie doszło do pożaru. Szef MAEA Rafael Grossi ocenił, że każdy atak na instalacje jądrowe jest „niedopuszczalny, gdyż może zagrażać bezpieczeństwu jądrowemu wszędzie tam, gdzie się pojawi”, i ponownie zaapelował o maksymalną wojskową powściągliwość, by uniknąć ryzyka awarii jądrowej.

Rosyjska państwowa korporacja Rosatom przekazała, że uderzenie spowodowało „niewielkie uszkodzenia” przy pierwszym reaktorze elektrowni, a jego praca nie została zakłócona — jednostka miała kontynuować działanie na pełnej, stuprocentowej moc. Do 18 września rosyjskie MSZ i spółka Rosenergoatom nie opublikowały odrębnych oświadczeń w tej sprawie.

Incydent to kolejny z serii ataków dronowych w pobliżu rosyjskich obiektów energetycznych i jądrowych w ostatnich miesiącach wojny, które MAEA monitoruje z narastającym niepokojem o bezpieczeństwo instalacji nuklearnych w strefie konfliktu.

Co wiadomo

  • Dron uderzył w wieżę chłodniczą pracującego reaktora elektrowni atomowej w Kursku wczesnym rankiem 17 września.
  • MAEA: brak pożaru, tryb pracy jednostki się nie zmienił.
  • Rosatom: „niewielkie uszkodzenia”, reaktor nr 1 pracuje dalej na pełnej moc.