Atak USA i Izraela na Iran oraz irański odwet sparaliżowały w sobotę ruch lotniczy na Bliskim Wschodzie. Izrael, Katar, Syria, Iran, Irak, Kuwejt i Bahrajn zamknęły przestrzeń powietrzną, a Zjednoczone Emiraty Arabskie wprowadziły jej częściowe i tymczasowe zamknięcie.
Najważniejsze węzły w Dubaju, Abu Zabi i Dosze przestały obsługiwać ruch, a główni przewoźnicy regionu odwołali ponad 1800 rejsów. Emirates, Qatar Airways i Etihad przewożą przez te porty zwykle około 90 tys. osób dziennie, dlatego zakłócenia pozostawiły setki tysięcy podróżnych bez planowanych połączeń.
Według FlightAware co najmniej 145 maszyn lecących między innymi do Tel Awiwu i Dubaju przekierowano do innych miast albo zawrócono. Linie lotnicze omijały obszar walk, wydłużając trasy i zwiększając zużycie paliwa, a pasażerom radzono sprawdzać status rejsu przed wyjazdem na lotnisko.
Skala zakłóceń
- Ponad 1800 rejsów dużych przewoźników z regionu zostało odwołanych.
- Porty w Dubaju, Abu Zabi i Dosze przestały działać jako węzły przesiadkowe.
- Co najmniej 145 samolotów zmieniło lotnisko docelowe albo zawróciło.
- Omijanie strefy konfliktu wydłużyło trasy i podniosło koszty operacyjne linii.