Polskie władze zapewniły, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie zagraża krajowym dostawom ropy i gazu, oraz potępiły irańskie ataki na państwa Zatoki. Stany Zjednoczone zapowiadały wielotygodniową operację przeciw Iranowi, a zakłócenia w Cieśninie Ormuz wywołały gwałtowny wzrost cen surowców energetycznych.
Rząd uspokajał odbiorców i przedstawiał zapasy oraz zdywersyfikowaną infrastrukturę jako zabezpieczenie przed skutkami wojny.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie stała się bezpośrednią sprawą bezpieczeństwa licznej grupy obywateli RP.
Brak jednoznacznego terminu zakończenia i rozszerzanie się ataków wskazywały na ryzyko długiego konfliktu regionalnego.
Ataki na infrastrukturę i niemal zatrzymany ruch w strategicznej cieśninie szybko przełożyły się na globalne ceny energii.
Nowy konflikt zaczął wpływać na logistykę dyplomacji wokół Ukrainy i rodził pytania o przyszłe dostawy obronne.